Rekord na trasie do Warszawy

Konotopie to niewielka wieś w gminie Kikół, w powiecie lipnowskim, około 40 kilometrów od Torunia - nie „pod Toruniem" w potocznym sensie, ale dokładnie w połowie drogi między Toruniem a Lipnem, tuż przy drodze krajowej nr 10.

Ta lokalizacja nie jest przypadkiem i będzie miała znaczenie większe niż sam rekord wysokości. DK10 to jedna z głównych osi tranzytowych północnej Polski, a figurę widać z jezdni.

Konstrukcja mierzy 55,6 metra. Sama postać Maryi to 40,6 metra, a postument w kształcie korony - około 15 metrów. Do budowy zużyto 2,5 tysiąca metrów sześciennych betonu. W koronie zaprojektowano taras widokowy, dostępny windą i schodami, z panoramą okolicznych pól i lasów ziemi dobrzyńskiej.

Dla porównania: Chrystus Odkupiciel w Rio de Janeiro ma około 38,5 metra łącznie z cokołem (sama figura to niespełna 30 metrów). Chrystus Król ze Świebodzina liczy 36 metrów, a wraz z usypanym kopcem i koroną - 52,5 metra. Konotopie przebijają oba te obiekty.

Wotum wdzięczności miliardera

Fundatorami są Grażyna i Roman Karkosikowie - mieszkańcy Kikoła i jedni z najbogatszych ludzi w Polsce. Roman Karkosik, przedsiębiorca związany z Boryszewem, Impexmetalem i Alchemią, majątek zbudował na inwestycjach giełdowych i przemyśle. Wcześniej małżeństwo sfinansowało odbudowę samego sanktuarium w Konotopiu.

Pomnik przedstawiany jest jako prywatny dar i wotum wdzięczności. Kosztów inwestorzy nie ujawnili. Branżowy serwis Architektura Murator szacował je na około 100 milionów złotych - to szacunek, nie dana oficjalna. Wiadomo natomiast, że inwestor zażądał od wykonawcy gwarancji trwałości konstrukcji na minimum 300 lat.

Poświęcenie 15 sierpnia

Uroczyste poświęcenie zaplanowano na 15 sierpnia, bezpośrednio po Mszy Świętej pod przewodnictwem biskupa Krzysztofa Wętkowskiego. Data nie jest przypadkowa - Kościół katolicki obchodzi wtedy uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

To jednak dopiero formalny start. Ruch zaczął się dużo wcześniej.

Efekt, który wyprzedził otwarcie

Jeszcze w trakcie budowy do Konotopia zaczęli zjeżdżać ciekawscy. Przedstawiciele gminy Kikół przyznają, że po fali publikacji medialnych - w tym w brytyjskim "Financial Times" - gmina stała się rozpoznawalna w skali kraju i poza jego granicami. Dla samorządu o budżecie wiejskiej gminy to kapitał, którego nie da się kupić za żadne pieniądze promocyjne.

Punktem odniesienia jest Świebodzin. Postawiona tam w 2010 roku figura Chrystusa Króla uczyniła z dwudziestotysięcznego miasta jedną z najbardziej rozpoznawalnych ikon turystycznych województwa lubuskiego. Z czasem wokół pomnika powstał parking, sklep z pamiątkami, a następnie Dom Pielgrzyma. Obiekt odwiedzają dziś dziesiątki tysięcy osób rocznie - wierni, pielgrzymki autokarowe i zwykli turyści, którzy chcą zobaczyć rekord na własne oczy.

Konotopie mają nad Świebodzinem jedną przewagę. To nie jest monument postawiony w szczerym polu. Figura stanęła przy działającym sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, do którego od pokoleń pielgrzymują wierni z okolic Włocławka, Lipna i Czernikowa, a wrześniowy odpust gromadzi tłumy. Nowy pomnik nie tworzy ruchu od zera - wzmacnia ten, który już istnieje.

Najwyższa Maryja w Europie stoi w Konotopiu132 wyswietl. · 4 dni

Co z tego może wyrosnąć

Z perspektywy rynku nieruchomości i lokalnej gospodarki na stole leży kilka rzeczy naraz.

Handel i gastronomia przy DK10. Klasyczny beneficjent turystyki impulsowej. Punkt z dewocjonaliami, kawiarnia, gastronomia przy parkingu — najszybciej reagujący segment, wymagający najmniejszego kapitału.

Baza noclegowa i agroturystyka. Pielgrzymki autokarowe i grupy zorganizowane zostają dłużej niż na kwadrans, ale wymagają zaplecza. W promieniu kilkunastu kilometrów tej bazy dziś praktycznie nie ma - i to jest chyba najbardziej oczywista luka rynkowa w całym równaniu.

Szlak zamiast punktu. Nieopodal znajduje się klasztor w Trutowie, dalej sanktuaria w Oborach i Skępem. To gotowy produkt turystyczny "maryjnej ziemi dobrzyńskiej", którego nikt jeszcze nie zapakował w jedną, sprzedawalną ofertę.

Grunty i lokale. Rośnie potencjał działek komercyjnych przy krajówce, zmiany funkcji istniejących budynków i najmu krótkoterminowego. Kluczowe pytanie brzmi: czy miejscowe plany zagospodarowania są na ten popyt przygotowane, czy dopiero będą gonić rzeczywistość. Samorządy, które odpowiadają na taką falę z dwuletnim opóźnieniem, zwykle zbierają jej koszty - korki, dziki parking, chaos reklamowy - bez części korzyści.

Czego uczy Świebodzin

Warto powiedzieć to wprost: sam pomnik to za mało.

Doświadczenie Świebodzina pokazuje, że bez oferty wokół pojawia się "trystyka trzydziestominutowa" - zdjęcie, postój, jazda dalej. Zwiedzanie jest darmowe, więc obiekt sam z siebie nie generuje przychodu; zarabia otoczenie albo nikt.

Do tego dochodzi sezonowość. Piki przypadną na 15 sierpnia i wrześniowy odpust, między nimi ruch będzie znacznie słabszy. Pieniądze zostaną tam, gdzie ktoś przygotuje powód, by spędzić w okolicy cztery godziny, a nie pół.

Pierwsze twarde dane poznamy najwcześniej za rok. Wtedy okaże się, czy Konotopie stały się celem podróży, czy tylko dobrze widocznym przystankiem przy drodze do Warszawy.